Najświeższe informacje
Prezent dla teścia.
Pewnego marcowego dnia żona powiedziała: Mój ojciec ma w czerwcu urodziny. Przydałby się jakiś podarunek. Coś, z czego byłby naprawdę zadowolony. Tak, ale co? Kupić prezent nie ma problemu. Ale jaki? Zaczęliśmy myśleć. Od słowa do słowa dochodziliśmy do jednego wniosku: prezentem będzie mała laminatowa łódka na ryby. Od postanowienia do realizacji jeden krok, więc zaczęliśmy szukać. Pierwsza rzecz to poszukiwania w Internecie. I pierwsze zaskoczenie:, dlaczego łódki są takie drogie? Ale jak się powiedziało a, trzeba powiedzieć be. Więc droga nie droga, trzeba kupić. Zaczęliśmy szukać firmy, w której takie łódki byłyby do kupienia. Na początku okazało się, że nie do kupienia a do zamówienia. Nikt nie ma sklepu z łódkami, robi je na zamówienie. Ale problem nadal był. Gdzie taka łódkę zamówić? Internet mówił, że w naszej okolicy takiej firmy po prostu nie ma? Zaczęliśmy szukać w innych rejonach kraju. Jest! Znaleźliśmy łódkę w odległym Darłowie, a właściwie w Sławnie. Nie mieliśmy pojęcia gdzie ta firma się mieści, i kto ją reprezentuje. Oczywiście rozmawialiśmy z tym człowiekiem przez telefon. Łódka bardzo się nam podobała, była mała, zgrabna i zielona. Poprosiliśmy o dodatkowe zdjęcia. Czekaliśmy na nie z niecierpliwością. Nie przyszły. Dzwoniłem do człowieka, obiecywał, że wyślę i nic. Biorąc pod uwagę, fakt, że łódka była nam potrzebna na termin nie mogliśmy współpracować z tak nierzetelnym człowiekiem. Zaczęliśmy szukać dalej. I tu wpadłem na pomysł wycieczki po sklepach wędkarskich w okolicy. I rzeczywiście. W jednym z nich dostałem namiary na faceta produkującego łódki. Pięć kilometrów od naszej miejscowości. Pojechaliśmy na miejsce, obejrzeliśmy, co ma i zamówiliśmy. Po miesiącu nasza łódka była gotowa. Właściciel firmy osobiście i za darmo dowiózł ja na miejsce. Teść bardzo się cieszył z prezentu. Teraz pływa na ryby regularnie. Zdarza mu się znikać na długie godziny. Widzimy go wtedy przez lornetkę na środku jeziora. Co prawda nic specjalnego jeszcze nie złowił, ale czy to naprawdę ważne? Liczy się przecież przyjemność łowienia.